piątek, 23 września 2011

1. Nowy

SZKOŁA ANIOŁÓW

- Van, Van - usłyszałam wołanie zza drzwi. Zwlokłam się z łóżka i spojrzałam przez wizjer. Ujrzałam mojego przyjaciela i obiekt westchnień połowy dziewczyn z naszej szkoły.
- Co ty odemnie chcesz o świcie?! - krzyknełam.
- Kochana po pierwsze nie jest świt tylko 9:30, po drugie Eve nas wzywa a po trzecie... mogłabyś umyć zęby.
- Ehh.. okej, ale po co nas Eve wzywa? - spytałam przecierając oczy
- Zobaczysz, a teraz się szykuj! - pośpieszył mnie Eric.
Wpuściłam go do środka a sama podreptałam do łazienki. Gdy spojrzałam w lustro zdziwiłam się, że widzę w nim tą samą osobę co wczoraj wieczorem. No nic. Wziełam się do rozczesywania moich czarnych, długich loków. Było to pracochłonne zajęcie, ale uwielbiam moje włosy. Umyłam zęby, i poszłam do pokoju poszukać jakiś ubrań. Wybrałam szare rurki a do tego bluzkę z pospolitym napisem : I love N.Y.
- No litości, ty też?! - z politowaniem w oczach spytał się
- Co "ja też"?
- Ehh.. Nic, ubieraj się jak chcesz! Ale zdejmij tą bluzkę i załóż coś ładniejszego - uśmiechnoł się uroczo Eric.
- A spadaj - wytknełam mu język i wsunełam stopy w baletki
- Idziesz czy masz zamiar siedzieć u mnie przez resztę dnia? - machłam ręką znacząco, że musi już wyjść odemnie z pokoju.
Szliśmy chodnikiem kampusu, a Eric pod nosem pogwizdywał piosenkę Linkin Parku - Breaking the Habit. W końcu doszliśmy do sali na której miał się odbyć apel. Weszliśmy do środka ale nikt nie wzrócił na nas uwagi. Wszyscy szeptali coś między sobą. Z urywków wywnioskowałam, że do naszej szkoły doszedł nowy anioł.
- Cisza! - krzykneła swoim wyniosłym głosem Eve. - Zebraliśmy sie wszyscy tutaj aby powitać serdecznie naszego nowego ucznia, nazywa się Dan Clumber. Mam nadzieję, że przyjmiecie go do swojego grona. Został aniołem trzy dni temu i przydzielono go do naszej szkoły. Myślę, że będzie czuł się tu dobrze. A teraz rozjeść się !
- Żeby zwoływać zebranie tylko dlatego, że doszedł do nas jakiś laluś. No litości - prychnoł Eric
- A ty jak zwykle! Co boisz się, że "nowy" odbierze Ci fanki?
- Eee.. ja sobie idę! Nie będę dalej uczęstniczyć w tej szopce! - krzyknoł z oburzeniem na twarzy
- Nie wiem jak ty, ale ja idę się przywitać! - odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę Dana rozmawiającego z Eve. Był naprawdę oszałamiający. Jego brązowe, proste włosy opadały mu na twarz, na bardzo piękną twarz. Mocno wystające kości policzkowe,niebieskie oczy które okalały gęste czarne rzęsy i pełne usta, wyglądem przypominał mitycznego Adonisa. Był wysoki, wyższy od Erica, dobrze zbudowany. Ubrać też się umiał. Może był gejem? Boże co ja gadam to, że facet umie się ubrać nie oznacza, że jest gejem!
- Cześć, jestem Vanth Autumn. Ale wolę jak mówią na mnie Van. Ty jesteś zapewne Dan Clumber. Miło mi Cię poznać - uśmiechłam się i wyciągnełam w jego stronę dłoń, którą odrazu uścisnoł.
- Miło mi Cię poznać Van. Tak jestem Dan. Mam nadzieję, że się zakolegujemy, narazie nie znam tu nikogo...- zaczoł nie pewnie - może.. masz ochotę spotkać się teraz ze mną i opowiedzieć mi coś o sobie, wogule jak to wszystko funkcjonuje?
- Tak! Z miłą chęcią! Może o 15.00 pod salą gimnastyczną? - spytałam z entuzjazmem.
- Oczywiście już się nie mogę doczekać. No to do zobaczenia! - odpowiedział i pomaszerował w stronę męskiego akademika.
Z radością pobiegłam do swojego pokoju. Naprawdę cieszę się z tego, że spotkam się z największym ciachem w szkole, ale przecież to nie będzie żadna randka! Poprostu przyjacielskie spotkanie, i w drążenie go w zasady naszej szkoły. Weszłam do pokoju i rzuciłam się w stronę szafy. Po chwili do mojego pokoju niczym błyskawica wparowała Kate - moja najlepsza przyjaciółka.
- Widziałaś tego nowego! Boże jakie ciacho! Nie mogę wytrzymać, do zajęć podobnież mamy z nim razem "obronę przed czarną magią"! - była tak pobudzona że trudno ją było zrozumieć
- Kochana, ile wypiłaś już dziś red bulli ? A przypomnę Ci, że jest dopiero godzina 10.00! A co do Dana, to umówiłam się z nim dzisiaj. - próbowałam aby zabrzmiało to jak najmniej entuzjastycznie.
- Ulala, no to szybka jesteś, ja się nawet jeszcze z nim nie zapoznałam, a co randka? Bo wiesz mi to całkiem obojętne.. - wyznała
- Tak wiem, że ty się kochasz w Ericu!
- Cicho, głupia! - rozejrzała się badawczo po pokoju - to ściśle poufne.
- Okej, okej! A teraz pomóż mi coś wybrać, to nie ma być wyzywające ani za bardzo na luzie, coś pomiędzy.
- Hmm.. może weź tą białą bluzkę na ramiączka z Victoria Secret i tą kwiacistą spódniczkę ? - i zaczeła wyciągać ciuchy z mojej szafy
- Kate, jakbyś nie była aniołem, była byś stylistką! A teraz daj mi to idę się przebrać. - wyglądałam w tym naprawdę nie źle. Tak się zastanowiałam czy schować moje fioletowe skrzydła czy nie. Kolor skrzydeł zależy od wieku anioła. Najmłodsze które dopiero dołączyły do naszego grona mają szaro-białe, kolejnym etapem jest przejście z młodzika do dorosłego anioła, czyli fioletowe pióra, dopiero po zakończeniu przemiany mamy czarne skrzydła. Ja jestem już na etapie przejścia. Dopiero wtedy możemy opuszczać szkołę bo możemy się dostatecznie kontrolować i sprawiać, że nasze atrubuty robią się dla ludzi nie widzialne.
- I jak? - obróciłam się jak rasowa modelka na wybiegu - co myślisz?
- Panno Vanth Autumn, wygląda pani co najmniej sexi. - uśmiechneła się i puściła mi oczko. - a w ogóle kochana, mogę pożyczyć tą twoją czarną sukienkę? Idę dziś na małe polowanko, na pewnego jelonka, Erica
- Weź sobie ją jest w łazience - a sama usiadłam przy toaletce i wygrzebałam z kosmetyczki róż i maskare. Nie chciałam wyglądać jak plastik ani jak dziewczyna która nie wie jak wyglądają kosmetyki. Chodziło mi o bardzo naturalny efekt.
- I jak wyglądam? - wyłoniła się zza drzwi Kate
- Jak bogini, a raczej jak anielica - zawidacko się uśmiechłam. Moja przyjaciółka jest naprawdę piękna. Po przemianie mogła by pracować jako modelka. Zawsze miała porcelanową cerę, smukłą sylwetkę oraz nogi do samego nieba. Jej długie blond loki opadały do pasa. Twarz miała jak mała dziewczynka. Duże niebieskie oczy a przy tym dołeczki jak się uśmiechała.
- A mogę wziąść sobie jeszcze te twoje czułenka ?
- Tak tylko pamiętaj jak zniszczysz kupujesz dwie pary!
- Dobra, dobra - zaśmiała się i wyszła.
Spojrzałam jeszcze raz na zegarek była już 16.50. Szybko nałożyłam na nogi baletki w których byłam na apelu, złapałam torebkę i wybiegłam z pokoju. Od mojego akademika do sali gimastycznej był kawałek drogi. Widziałam już z daleka, że Dan, siedzi na ławce i już czeka na mnie.
- Cześć, widzę, że jesteś przed czasem! - uśmiechnełam się w jego stronę
- Pięknie wyglądasz, Van! - wstał, ujoł moją dłoń i ją pocałował
- Dziękuję.. - zarumieniłam się, tym gestem zupełnie mnie zaskoczył.
- Bardzo się cieszę, że przyszłaś, chciałbym abyś opowiedziała mi swoją historię, jak ty zostałaś anielicą
- No dobrze, zapewne już wiesz, że aniołami stają się niektórzy ludzie którzy mieli doczynienia ze śmiercią? Są zabierani z tego pogranicza i odradzają się jako anioły, których nikt nie pamięta?
- Tak - mruknoł
- No więc, trudno mi to mówić ale to, że rozmawiam teraz tutaj z tobą, to moja wina. Miałam kiedyś przyjaciółkę, Rose. Kiedy teraz o niej myślę, zastanawiam się w ogóle czemu się z nią zadawałam. Była roztargnioną skarbicą głupich pomysłów. Dokładnie 14 lipca 2010r. wymyśliła sobie, żebyśmy poszły na imprezę. Nie miałam ochoty, przeczuwałam coś, nie byłam pewna swojego bezpieczeństwa, intuicja podpowiadała mi, żebym została w domu. Trochę głupio było mi odmówić, w końcu była to impreza roku! Cała szkoła schodziła się w lipcu u Fancy Clover, naszej szkolnej gwiazdy. Była naprawdę bogata, rodzice pozwalali jej na wszystko. Kiedy miała ochotę zrobić imprezę jej rodzice wyjeżdzali na parę dni w góry, zostawiając jej kartę kredytową za którą kupowała alkohol i inne rzeczy potrzebne. Na początku zabawa była super, wszyscy tańczyli, whiskey lała się strumieniami. Rose wymyśliła żebyśmy poszły na górę, bo musi mi coś powiedzieć, a na dole było za głośno. Zgodziłam się bez wachania. Weszłyśmy do sypialni jej rodziców, po czym zamkneła nas w niej. Po chwili Rose wyciągneła tajemniczą białą torebeczkę i wysypała jej zawartość na książkę. Z tego co wyleciało uformowała dwie kreski. Przyglądałam się jej co robi. Jednym zwartym ruchem wciągneła pierwszą kreskę. Zdziwiłam się. Wiem, że lubiła pić alkohol, ale żeby ćpała? Zaczeła mnie namawiać, że towar jest lichy, i za bardzo nam nie będzie odbijać. Zgodziłam się. Po paru minutach narkotyk zaczął działać. Niestety to nie był lichy towar. Rose mnie okłamała. Mimo tego, że wyda Ci się to głupie ale, skoczyłyśmy z okna na drugim piętrze, nie pamiętam co nam się przedstawiło. Niestety, ja zamieniłam się w anioła a Rose, nie.
- Oj, przykro mi. Moja historia jest podobna trochę do twojej, tylko ja przedawkowałem - czyli Dan był ćpunem w człowieczym życiu. Zdziwiło mnie to. Nie wyglądał na chłopaka który potrafił by sobie wbić igłę w żyły i wstrzyknąć sobie jakieś świnstwo. Milczeliśmy przez parę minut.
- Wiem co sobie o mnie myślisz, ćpun, narkoman. Wiesz, chciałbym aby to zostało między nami. Nie chcę aby ktoś wiedział jaki byłem w przeszłości. Dostałem drugą szansę aby się zrechabilitować.
- Jak chcesz, napewno nikomu nie wygadam. - uśmiechnełam się delikatnie i spojrzałam na jego twarz. Nie przedstawiała żadnych emocji, jakby był posągiem.
- Wiesz, ja już muszę lecieć - wyznał - mam w pokoju niezły problem. Muszę mieszkać z jakimś Erickiem. Chłopak ma nierówno pod sufitem, cały czas dziwnie się na mnie patrzy.
- Haha - zaśmiałam się - no nie wierzę, ale ty masz szczęście, że akurat trafiłeś na Ericka. Mam nadzieję, że się do Ciebie przekona.
- Też mam taką nadzieję - uśmiechnoł się i odszedł. Wstałam z ławki i ruszyłam w stronę akademika. Zrobiło mi się dziwnie zimno, w końcu był już wrześniowy wieczór. Postanowiłam przebiec ten dystans który mnie dzielił. Wpadłam do akademika zdyszana jak pies, zapomniałam, że mam beznadziejną kondycję. Wczłepałam się po schodach i weszłam do pokoju, zdziwłam się tym co ujrzałam. Na mym łóżku siedziała Kate, cała zapłakana. Od razu usiadłam obok niej i zaczełam
- Kate, co się stało, czemu nie jesteś na imprezie? - zaczełam spokojnie
- Bo, Eric, był tam, i on - przerwała - całował się z Reven! - i znów wróciła do chlipania
- Jak to ?! Z Reven?! Przecież Eric jest w fazie przejścia a ona dopiero co została aniołem! - zdziwiłam się, Eric, nigdy nie wybrał sobie kogoś mniej dojrzalszego od siebie.
- No właśnie! Dam sobie z nim spokój, mam go dość, wszystko robi przeciwko mojej miłości - wytarła sobie nos chusteczką i spytała po chwili - a jak tam twoja nie randka z panem przystojnym co ?
- Krótko było, myślałam, że przejdziemy się gdzieś, po kampusie, a on wysłuchał tylko mojej historii, i odszedł, pod pretekstem problemów z Erickiem. - odpowiedziałam - a no właśnie, dzieli pokój z Erickiem!
- O boże! Nie gadaj! Przecież Eric nie zniesie konkurencji, jeszcze w pokoju! My to mamy szczęście, że mieszkamy osobno! - widać było, że ta informacja podniosła ją na duchu, a w jej oczach zauważyłam, że o czym intensywnie myśli
- I na dodatek na powitanie pocałował mnie w rękę! - dodałam
- Co za dżentelmen! Wiesz - zaczeła - może byśmy się tak przeszły do pana pięknego jeden i pana pięknego dwa?
- Wiem o co Ci chodzi, chcesz niby zapoznać się z Danem, a tak to idziesz po patrzeć na Ericka? Rozszyfrowałam Cię! Ale i tak pójdę z Tobą - wytknełam język i zeskoczyłam z łóżka. - Idę wziąść prysznic poczekasz na mnie?
- Tak jasne, przebiorę się przy okazji, bo nadal jestem w twoich ciuchach
- No fakt - powiedziałam zamykając za sobą drzwi łazienki. Zdjełam z siebie wszystkie ubrania i zlustrowałam się w lustrze. Nie było ze mną, aż tak źle jak myślałam. Odkręciłam kurek z ciepłą wodą i pozwoliłam zmyć ze swojego ciała zmęczenie. Po paru minutach odprężenia owinełam się ręcznikiem i wyszłam do Kate.
- O Kleopatra wyszła z łazienki, już się zastanawiałam co ty tam tak długo robisz, w końcu mogło Ci się udać utopić pod prysznicem! - zadrwiła ze mnie
- HAHAHA bardzo śmieszne, no to jak oglądamy jakiś film na koniec jakże uroczego dla nas dnia? - uśmiechnełam się z myślą o Danie
- Jak dla kogo uroczego, najpierw obejrzyjmy wiadomości, trzeba się dowiedzieć co dzieje sie poza kampusem
- Okej - pochwyciłam pilot i włączyłam jakąś stację telewizyjną na której akurat leciały wiadomości.
" Dzisiejszej nocy, odnaleziono zwłoki nastoletniej Annie McHataway, dziewczyna została odnaleziona w pobliżu parku McCayna.Zmarła w wyniku połamania żeber które uszkodziły narządy wewnętrzne"
- Oj, ciekawe czy zamieniła się w anielicę. Szkoda dziewczyny taka okrutna śmierć, gorsza od mojej - zaczeła się użalać nad losem dziewczyny. Prawda może i miała mniej okrutniejszą śmierć, ale każdy musi umrzeć. Kate zmarła na stole operacyjnym podczas przeszczepu serca. - Wiesz ja chyba pójdę do siebie, mam za sobą ciężki dzień
- Cześć, do jutra ! - i pomachałam jej na pożegnanie. Eh, i znów zostałam sam na sam ze swoimi myślami. Jutro poniedziałek, ale przynajmniej lekcje mamy fajne. W naszej szkole są wykładane tylko trzy przedmioty. Jednym z nich jest "Obrona przed czarną magią", jest to przedmiot który lubię najbardziej. Uczymy się tam bronić przed wampirami . Kolejnym jest "Uleczanie", jednym z zadań aniołów jest ratowanie ludzi, często goimy rany do takiego stopnia żeby dało się je wyleczyć poprostu w szpitalu. A teraz przedmiot który sprawia najwięcej fraidy "Nauka latania". Nowi myślą, że to jest wpajane nam odrazu przy przemianie i kiedy wyrastają młodzikom skrzydła. Jeżeli nie zna się podstawowych zasad nawet pół metra nad ziemią nie będziemy sie unosić.
- No cóż czas spać - powiedziałam sama do siebie i ustawiłam budzik. Zlustrowałam jeszcze raz wzrokiem mój fioletowo-czarny pokój. Przy drzwiach stała w stylu nowoczesnym szafa, a obok toaletka, mała bądź mała ale mieściła wszystko czego używałam do makijażu. Naprzeciwko stało biórko. Nie było na nim za dużo rzeczy, laptop i jakieś rzeczy do pisania. Na podłodze przy łóżku które stało pod oknem leżał fioletowy włochaty dywan. Łóżko było dwu osobowe, leżała na nim czarna pościel z fioletowe kwiaty, na suficie powiesiłam moskitiere, żebym mogła sie odizolować. Wślizgnełam się pod kołdrę i odrazu zapadłam w sen. Śnił mi się on, Dan. Biegał po rozgrzanym piasku a na jego plecach widniały dwa piękne białe skrzydła, uśmiechnoł się do mnie i nagle błękitne niebo zmieniło się w granatowe. Poczułam tylko to, że Dan łapie mnie w ramiona i ściska z całej siły, nagle czuję ból, ból nie do opisania. Przebudziłam się zlana potem. Spojrzałam na zegarek była 6:50. Pomyślałam, że już nie położę się spać bo bóg wie co mi sie przyśni. W ogóle nie wiedziałam czemu Dan przestawił mi się w takiej postaci. Koniec z oglądaniem wiadomości przed snem! Podreptałam do toalety i umyłam zęby, obmyłam twarz i związałam włosy w kucyk. Wyjrzałam przez okno, pogoda nie była za ciekawa więc wybrałam coś cieplejszego. Włożyłam getry i do tego przy dużą bluzę w moim ulubionym kolorze - fiolecie. Wrzuciłam jakiegoś zbożowego batonika do torby, i znalazłam w szafie moje ulubione buty - Nike, i poszłam obudzić Kate.
- Hej, a ty jeszcze w łóżku? Laska wychodź! Masz 30minut do lekcji - krzykłam odrazu z wejścia
- O boże, zachowujesz się jak moja mama
- To szykuj się, ja na Ciebie poczekam. - Usiadłam na kremowym fotelu w pokoju Kate. Urządziła go w stylu nowoczesnym. Same beże i biele, meble przypominały prostokąty, bardzo mi się podobał, ale lepiej czułam się u siebie.
- Dobra jakieś ciuchy wybrać - mrukneła - Dobra mam - zaczeła zakładać na siebie niebieskie rurki i jakąś tunikę. Oczywiście Kate kochała berety, nawet w lecie w nich chodziła. Dziś padło na biały. Założyła na stopy oxfordy i wyszłyśmy z pokoju.
- Wiesz może dziś po lekcjach pójdziemy do Dana, i Erica? - zaczeła
- W sumie to czemu nie - nie powiem, bardzo mi to pasowało bo mogłam znów zobaczyć Dana.
Weszłam do klasy, pierwszą lekcją tego dnia było uleczanie. Mimo tego, że mieliśmy 3 lekcje każdego dnia trwały one po 60minut.
- Dobrze, więc weźcie swoje podręczniki i otwórzcie na stronie 55 - zaczeła pani Saltzman - tam macie jak uleczać poparzonych. - Od razu zabrałam się do czytania tematu, może był trochę nudny, ale miałam dzięki temu pomagać ludziom. Lekcja mineła szybko, nie okazała się taka nudna jak mogło być, po przeczytaniu tematu pani Slatzman zaczeła opowiadać nam ze swojego doświadczenia różne przypadki. Podziwiam ją, dzięki niej tyle ludzi żyje.
- Kochana, no to teraz mamy lekcję z panem pięknym - dopadła mnie Kate na przerwie podczas gdy jadłam batonika.
- No fakt, to jak idziesz się zapoznać?
- A pójdziesz ze mną ? - zaśmiałam się w duchu, przecież Kate nigdy nie była nie śmiała.
- To chodź - odrzekłam
Podeszłyśmy do Dana a on odrazu wstał i się uśmiechnoł do mojej przyjaciółki, nie do mnie. Zaniepokoiło mnie to
- Cześć jestem Kate.. - zaczeła i spojrzała się na niego flirciarsko.
- Miło mi Cię poznać Kate, cieszę się, że Cię poznałem - ujoł jej dłoń i ją pocałował tak samo jak moją zeszłego dnia.
Ona uśmiechneła się tylko i zarumieniła, nie wiedziałam co się dzieje.
- Wiesz może wpadniemy do was dziś po lekcjach? - i znów to zrobiła, podrywała go!
- Jasne, z miłą chęcią - miałam ochotę wyrwać jej blond loki
I w tej chwili zadzwonił dzwonek, to ją uratowało. Weszliśmy do klasy a za nami nasz nauczyciel obrony przed czarną magią lub jak inni uczniowie mówią "straszałką na wampiry". - Dziś będzie akcja w terenie! - wszyscy się zadziwili, nie wiedzieliśmy o co mu chodzi - idziemy na spacer? - pan Kurv był dorosłym wampirem od jakiegoś czasu i był duchem jeszcze nastolatkiem. Szliśmy chodnikiem do kampusowego parku, tam spotykaliśmy sie po lekcjach gdy była ładna pogoda. Oczywiście Kate cały czas zagadywała do Dana, nawet raz spróbowała go złapać za rękę, tego było dość, jak ona mogła mi to robić. Gdy byliśmy już na miejscu, ujrzałam w oddali Erica, jego grupa też wyszła na dwór.
- Hej - podbiegłam zdenerwowana do niego, i z wielkim impetem usiadłam na ziemi
- Złość piękności szkodzi - zauważył
- Żeby piękności Kate nie popsuła moja pięść, no zobacz co ona robi z Danem! - zaczełam się użalać. - Mam jej dość nie widzi, że mi się podoba?!
- Dziewczyno uspokój się, wiesz ile ten laluś siedzi w łazience?! Z chęcią bym się do Ciebie przeprowadził na trochę bo mam go dość - zaczoł Eric - Jeszcze podrywa Kate, no litości
- A co czujesz coś do niej? - spytałam
- No co ty, to moja kumpela a zadaje się z tym błaznem. Mogę dziś spać u Ciebie ? Bo nie wytrzymam dziś nocy z Kate i Danem, przy takim rozwoju sytuacji.
- Nie! Musisz tam być, żeby nic między nimi nie zaszło okej?
- No dobra - zgodził się z niechęcią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz